Częste pytania o strony, sklepy, aplikacje i AI

Jedni piszą, wiedząc, że chcą Next.js i bazę Postgres. Drudzy mają jedną stronę, która gubi zapytania, i żadnego pojęcia, co się robi, żeby to naprawić. Odpowiedzi poniżej są dla jednych i drugich, pisane zwykłym językiem.

Siedemnaście odpowiedzi, łącznie z tymi, których zwykle się unika: ile to kosztuje, co podnosi cenę, ile trwa i do kogo co należy na końcu.

Ostatni przegląd

Czym zajmuje się ENSOMEDIA?

ENSOMEDIA to marka, pod którą ja, Radosław Fedorczuk, projektuję i buduję strony, sklepy, aplikacje webowe, wdrożenia AI i prowadzę kampanie Google Ads. Jestem inżynierem informatyki z dwunastoletnim doświadczeniem w IT i pracuję z Wrocławia. Moja firma działa od listopada 2018 roku i każdy może to sprawdzić w CEIDG. Nie ma tu łańcucha podwykonawców ani przekazywania projektu między działami, więc przez cały czas rozmawiasz z osobą, która zna Twój projekt. Skala bywa różna: od strony dla jednoosobowej firmy po platformę szkoleniową, z której korzystają 23 organizacje i 804 konta. Mam też dwa własne produkty. Asystent PV to czat AI dla firm fotowoltaicznych, a ShieldWave to skaner bezpieczeństwa stron. Na nich najpierw sprawdzam to, co potem proponuję klientom.

Gdzie jesteś i jak wygląda współpraca zdalna?

Jestem we Wrocławiu i pracuję z firmami niezależnie od tego, gdzie są. Odległość nigdy nie była tu ograniczeniem. Pracuję po polsku i po angielsku. Współpraca idzie zdalnie: brief, odpowiedź z konkretnym kolejnym krokiem i raport, kiedy coś już działa. Nic nie czeka na wolny termin w kalendarzu. Wdrożenie też jest zdalne, bo to, co buduję, działa na chmurze zarządzanej, Google Cloud Run albo Vercel, i jest monitorowane niezależnie od tego, gdzie akurat jestem. Klient z innego kraju przechodzi więc przez ten sam proces co klient z sąsiedniej ulicy.

Czy przyjmujesz małe zlecenia?

Tak. Najmniejsze zlecenie, jakie biorę, to naprawa WordPressa od 290 zł netto. Wśród nowych zleceń najmniejsza jest jedna strona, a prosta strona powstaje w jeden do trzech dni. Większość tego, co tu opublikowałem, to większe projekty, ale to wynika tylko z tego, co zdążyłem opisać. Małe czy duże, dostajesz tę samą osobę, ustalony zakres i konkretną datę. Pierwsze zlecenie nie musi być całym systemem i od małego często zaczyna się dłuższa współpraca. Zakres spisuję, zanim cokolwiek ruszy, więc małe zlecenie zostaje małe, a wszystko poza nim jest osobną decyzją.

Jak wyceniasz projekt?

Wyceniam zakres, nie godziny. Widełki dostajesz na piśmie po krótkim opisie projektu, zanim cokolwiek podpiszesz. Projektów nie rozliczam godzinami, bo cena podana przed zobaczeniem problemu jest zgadywaniem, a zgadywanie wraca później jako lista poprawek. Jedyna stawka godzinowa, którą publikuję, to 280 zł netto za pracę ponad pulę godzin w miesięcznym planie opieki, opisana w sekcji o opiece w artykule o cenie prostej strony. Ile kosztują typowe zlecenia, na przykład prosta strona albo sklep, rozpisałem w artykułach na blogu. Zakres bywa mały. Czasem wystarczy integracja w Zapierze albo Make i nie trzeba pisać kodu. Wtedy mówię to wprost. Większe wdrożenia wyceniam tak samo: widełki plus pierwszy etap na tyle mały, żebyś mógł mnie ocenić, zanim zdecydujesz o reszcie. W Google Ads budżet na reklamy rozliczasz bezpośrednio z Google, a moja faktura obejmuje tylko pracę.

Od czego zależy cena strony albo aplikacji?

Od czterech rzeczy, mniej więcej w tej kolejności: ile system ma ról, z iloma innymi systemami musi się dogadać, ile treści albo danych trzeba przenieść i w ilu językach ma działać. Liczba podstron waży dużo mniej, niż się wydaje, bo podstrony na jednym szablonie są tanie po pierwszej. Strona informacyjna z pięcioma podstronami i formularzem stoi na dole widełek, a ta sama strona w trzech językach, z panelem do samodzielnej edycji i z programem do klientów pod formularzem, już nie. Aplikację wyceniam po rolach i integracjach, dlatego dwa systemy z tą samą liczbą ekranów potrafią dzielić miesiąc pracy. Wszystko to dostajesz jako widełki po briefie i dlatego brief pyta o to, o co pyta.

Do kogo należy kod?

Do Ciebie. Prawa do tego, co buduję, należą do zamawiającego, chyba że ustalimy coś innego na piśmie. Tak jest domyślnie i nie trzeba tego negocjować. Ta sama zasada obowiązuje w reszcie pracy: konto reklamowe jest zarejestrowane na Ciebie i to Ty nadajesz mi do niego dostęp, a przy wdrożeniu panel administracyjny i panel do zmiany treści trafiają do Twojego zespołu. Jeśli przestaniemy współpracować, nic Twojego nie trzeba ode mnie wyciągać.

Mamy własny zespół albo istniejący kod. Wejdziesz w to?

Tak. Pracuję obok programistów, którzy już u Ciebie są, i przejmuję kod, którego sam nie pisałem: w Twoim kodzie i w Twoim procesie pracy albo biorąc na siebie jeden moduł i oddając go opisanym. Idzie z tym jeden warunek i mówię o nim przed wyceną. Jeśli w istniejącym kodzie jest coś zepsutego albo dziurawego, naprawiam to najpierw, zanim dołożę na wierzch nowe funkcje. Zwykle jest to krótka lista. Budowanie na dziurze, o której się już wie, oznacza podpisanie się pod cudzym problemem, a kiedy ta dziura się odezwie, pierwszy pytany jest ten, kto dotykał kodu ostatni. Dlatego praca zaczyna się od spisanej listy tego, co znalazłem, i od decyzji, co z tego trzeba naprawić, zanim ruszy cokolwiek nowego.

Ile trwa projekt?

Zależy od zakresu, a kto odpowiada inaczej, zanim zobaczy Twój, ten zgaduje. Każda liczba niżej należy do zakresu opisanego obok niej i żadna z nich nie jest wyceną zlecenia, na które nikt jeszcze nie spojrzał. Prosta strona to jeden do trzech dni, zależnie głównie od poprawek. Większy serwis około dwóch tygodni. Sklep na Shopify od zera, z szablonem projektowanym pod ten sklep, z katalogiem rzędu trzydziestu produktów, jedną bramką płatniczą i jednym kurierem, to dwa do czterech dni razem z poprawkami, a cenę podaję po krótkim briefie. Przeniesienie sklepu na Shopify, do 500 produktów, to osobne zlecenie z opublikowaną ceną 3 900 zł netto i terminem 10 do 14 dni roboczych. Większą migrację oraz sklep z tysiącem produktów, integracją z ERP albo cennikami B2B wyceniam po briefie. Pierwsza automatyzacja, czyli jeden proces z widoczną stawką, to osiem do dziesięciu godzin i od tego automatyzacja się zaczyna; cały dział to seria takich wdrożeń. Aplikacja webowa od siedmiu dni do pół roku. Widełki są szerokie, bo prosty panel z danymi to jedna robota, a platforma e-learningowa z rolami, płatnościami i certyfikatami zupełnie inna, i żadna pojedyncza liczba nie obejmie uczciwie obu naraz. Termin Twojego projektu podaję w odpowiedzi na brief, zanim cokolwiek zostanie podpisane. Etapy są zawsze te same: Rozpisuję, Projektuję, Buduję, Wdrażam, Utrzymuję. Ostatni trwa tak długo, jak długo system działa.

Co dzieje się po wdrożeniu?

Utrzymanie jest częścią współpracy od początku, więc po wdrożeniu nie dokupujesz osobnej usługi. Przy przekazaniu dostajesz panel administracyjny i panel do zmiany treści. Potem monitoruję to, co działa, naprawiam to, co się psuje, i rozwijam dalej, a kod piszę tak, żeby za rok dało się go bez trudu zmienić. Ile pracy to wymaga, wiem z własnego produktu: ShieldWave działa na produkcji, na infrastrukturze Google Cloud Run, którą sam utrzymuję.

Czy wdrożenie AI ma sens w mojej firmie?

AI warto wdrożyć tam, gdzie model już dziś zdejmuje pracę konkretnej osobie. Dlatego zaczynam od audytu procesu: który proces, ile kosztuje dziś w czasie, wolumenie, koszcie błędu albo doświadczeniu klienta, i czy zwykłe oprogramowanie bez modelu nie załatwiłoby tego taniej. Czasem załatwiłoby i wtedy tak mówię. Tam, gdzie wdrożenie broni się od razu, wygląda to tak: faktura od dostawcy trafia do skrzynki, system odczytuje pola, porównuje je z zamówieniem, uzupełnia bazę klientów i przekazuje niezgodności człowiekowi do akceptacji.

Od czego zaczyna się wdrożenie AI?

Zaczyna się od jednego procesu i jego rozpisania, w czterech krokach. Wybieram jeden proces, w którym stawka jest oczywista: czas, wolumen, koszt błędu albo doświadczenie klienta. Rozpisuję dane, narzędzia, decyzje i wyjątki w tym procesie, zanim padnie nazwa jakiegokolwiek modelu, bo to wyjątki najczęściej psują automatyzację później. Buduję mały przepływ, który działa na produkcji: wejście, kontekst, działanie, człowiek w pętli i miara jakości. Potem testuję go na prawdziwych przykładach i rozszerzam dopiero wtedy, gdy podstawa działa. Przepływy buduję w n8n tam, gdzie to właściwe narzędzie.

Czy nasze dane trafiają do zewnętrznego dostawcy AI?

Zależy od tego, gdzie te dane leżą, a podział jest u mnie stałą zasadą, której nie ustalam za każdym razem od nowa. Dane wrażliwe zostają lokalnie. n8n instaluję na Twoim własnym serwerze, więc przepływ działa na Twojej infrastrukturze, a dane z niej nie wychodzą. Tam, gdzie dane nie są wrażliwe i obie strony zgodzą się, że model hostowany jest rozsądnym wyborem, korzystam z takiego modelu, na przykład Groq, a dostawca jest nazwany, zanim cokolwiek powstanie. W obu przypadkach buduję w systemach, które już masz, a wybór należy do Ciebie i zapada na piśmie. Poza tym w grę wchodzą zwykłe usługi infrastrukturalne i są to te już wymienione: hosting, CDN taki jak Cloudflare oraz analityka taka jak Google, jeśli działa tag pomiarowy.

Podpisujesz NDA?

Tak. Jeśli potrzebujesz NDA przed rozmową o szczegółach, napisz o tym w briefie, a podpiszę je najpierw. Na samym dokumencie się nie kończy. Z agencjami pracuję white-label, jako zaplecze projektowe i wykonawcze, i w takim układzie Twój klient końcowy zwykle widzi tylko Twoją markę. Sam brief traktuję tak samo: trafia do skryptu na moim własnym hostingu i stamtąd do mnie, więc nie przechodzi przez żaden zewnętrzny serwis formularzy, a to, co w nim napiszesz, nigdy nie trafia do Google, do Mety ani do OpenAI. Trzymam go nie dłużej niż 12 miesięcy od ostatniego kontaktu, chyba że rozmowa skończy się projektem, wtedy dokumentację trzymam tak długo, jak wymagają przepisy podatkowe. Pełny obraz, łącznie z tym, co jest mierzone po wyrażeniu zgody, opisuje polityka prywatności.

Na czym budujesz?

Buduję na standardowych, szeroko używanych narzędziach, żeby to, co dostajesz, mógł przejąć inny programista i żebyś nie był zależny ode mnie. Technologię dobieram do tego, co ma powstać: WordPress albo WooCommerce tam, gdzie liczy się czas i samodzielna edycja, Next.js albo Angular tam, gdzie strona przestaje być stroną. Wybór technologii jest częścią pracy. W praktyce: to, co klikasz, powstaje w React, Next.js albo Angularze na TypeScripcie; to, co pod spodem, w Node.js i Express; dane leżą w prawdziwej bazie, PostgreSQL, MySQL albo Supabase, z pgvector tam, gdzie wyszukiwarka ma rozumieć sens pytania; całość działa na chmurze zarządzanej, Google Cloud Run albo Vercel, z monitoringiem. Sklepy stawiam na Shopify, z wyglądem sklepu pisanym od zera, albo na WooCommerce, kiedy katalog ma stać obok strony. Treść edytuje się w WordPressie albo w Sanity. Jeśli żadna z tych nazw nic Ci nie mówi: to wybory nudne i dobrze udokumentowane, więc łatwo je przekazać komuś innemu.

Czy prowadzisz Google Ads na naszym koncie?

Tak, zawsze na koncie reklamowym, które należy do Ciebie, na dostępie agencyjnym, który nadajesz i możesz cofnąć w minutę. Na każdym koncie obowiązuje pięć zasad. Twoje konto, Twoje dane: cała historia kampanii zostaje u Ciebie, jeśli przestaniemy współpracować. Limit wydatku, którego system nie podniesie: limity dzienne i miesięczne trzyma kontroler poza modelem, a podniesienie limitu jest decyzją człowieka, na piśmie. Wynik liczę w potwierdzonych zamówieniach: optymalizuję pod zamówienie potwierdzone w sklepie albo zapytanie potwierdzone w programie do klientów. AI proponuje, człowiek zatwierdza: wszystko, co rusza pieniądze, zatwierdza najpierw osoba. Raport jest na piśmie, w liczbach, które pokazuje samo konto.

Jak prowadzę Google Ads

Czy zajmujesz się widocznością w ChatGPT, Perplexity i AI Overviews?

Tak, pracuję nad widocznością w ChatGPT, Perplexity i Google AI Overviews. Opiera się na zwykłej pracy nad widocznością w Google i jej nie zastępuje. Zmienia się kształt treści: fragment, który asystent może zacytować, musi być samodzielny, konkretny i sprawdzalny. Dlatego tak układam strony, dokładam dane strukturalne, które mówią maszynie, co czyta, i publikuję tekstowe streszczenie pod /llms.txt dla modeli, które je czytają. Potem sprawdzam efekt: zadaję asystentom pytania, które zadaliby Twoi klienci, i zapisuję, czy Twoja marka się pojawia.

Jak zacząć i czy można umówić rozmowę?

Napisz dwa albo trzy zdania, tyle wystarczy na start. Brief ma cztery krótkie etapy, zajmuje mniej czasu niż mail i pyta o to, o co i tak bym dopytał. Jeśli nie lubisz formularzy, na stronie kontaktu jest adres mailowy. Napisz, co ma się zmienić, albo opisz pracę, która zabiera Ci najwięcej czasu. Odpowiadam osobiście, zwykle w ciągu jednego dnia roboczego.

Opisz swój pomysłStrona kontaktu

Masz pomysł?
Zbudujmy go.

© ENSOMEDIA 2026 Polityka prywatnościDo góry